<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=4:0 dla ony> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="4">
<date=1952-04-27>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
 Pani Balon kochana, chyba przestane chodzi po tych teatrach, bo ju oczy sobie ze wszystkiem wypacze.  A gdziee pani znowu bya pani Kuszpietowska zociutka, w ktrem teatrze?  Na Krlewskiej w tem wojskowem.  I takie wzruszajce sztukie graj, do paczu?  Nadzwyczaj. Jest to uwaasz pani tragiedia maeska w trzech aktach o jednem prezesie ktren na sport one trajlowa eby si podbawia z rnemi zdzirami. Taki uwaasz pani by cwaniak, e kupowa onie bilet na trybun w tok j zawsze    najwikszy wkitowa, e kobicina wyli nie moga, a sam temczasem w restauracji pod t trybun, na ktrej lubna maonka siedziaa na konto wolnej mioci jednego wyposza w filioletowej sukni w bajer bra.
Pod okiem ony zdrad maesk uskutecznia.  No, eby to tak byo pod okiem to nie mona powiedzie.  W kadem bd razie ajdak nie m tak robi.  No a ona co? Nie moga si poapa co si wici?  Niby co tam podejrzewaa, ale zawsze si jako sianem wykrci. Jak pierwszy raz wyrwaa si z trybuny i przysza do tej restauracji i nakrya go z t filioletow, wytomaczy jej, e to narzeczona koleki. Za drugiem razem przytracia go z szecioma sportwkami na miosnem flircie, to j wy koowa, e w pikie modzie uczy podgrywa  ty mu uwierzya.
Ale jak trzeci raz zachodzi do knajpy pod trybun i widzi, e wyposz w fiokowej kiecce za szyje go trzyma a on portfel wyjm i trzy tysice tej cholerze daje, wysza z nerw i w mord go moja pani.  No i rzecz jasna zabraa go do domu.  Kada by tak zrobia i ja i pani, a ona, uwaasz pani, nie.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>